Film „Przebudzenie” W. Majewskiego – ktokolwiek widział, ktokolwiek wie
Od bardzo dawna nie byłem na żadnym festiwalu filmowym – teraz widzę, jak ogromny był to błąd. Niedawno wybrałem się z ciekawości na festiwal filmów optymistycznych (Multimedia Happy End Festiwal), który odbywał się w Rzeszowie już po raz 9. Wbrew skojarzeniom nie były ty tylko filmy humorystyczne, ale również świetne dokumenty, np. opowieść o żonie Marka Edelmana („Ala z elementarza”).
Niezmiernie uderzył mnie kontrast pomiędzy tymi filmami, a papką serwowaną nam na co dzień w TV! Piękne polskie filmy młodych artystów zmuszające do refleksji, zatrzymania się na moment przegrywają z ogłupiającymi serialami i programami rozrywkowymi. Na szczęście wraz ze spadkiem jakości programów w TV w ostatnich latach jak pokazują badania coraz więcej osób decyduje się na zupełne odcięcie od telewizji. Wydaje się, że jednak z naszym społeczeństwem jeszcze nie jest tak źle, może w reakcji na spadającą liczbę widzów nasze stacje telewizyjne zainwestują w bardziej ambitny program.






